Tego roczna wiosna nas nie rozpieszcza. Więcej mamy pochmurnych dni niż słonecznych. Nie przeszkadza to jednak naturze i drzewom zakwitnąć w pełnej krasie. Po raz kolejny na mini sesję wybrałam to samo miejsce co poprzednio, czyli Park Branickich. Wiem, że często jak sesje są w ciągu tygodnia biegniecie prosto z pracy. Chcę by było Wam wygodnie i łatwo na nie dotrzeć.

Samo miejsce również jest bardzo urokliwe (o ile nie ma tłumów). I dla dzisiejszej pary okazało się być pełne wspomnień.

Tego dnia pogoda nam wyjątkowo dopisała. Beata z mężem na sesję przyszła z roczną córeczką i … zdjęciem. Przepięknym zdjęciem swojej sesji ślubnej wykonanej dokładnie w tym samym miejscu, ale o zupełnie innej porze roku, bo jesienią. Jak zauważycie w wybranych zdjęciach, które wybrałam do pokazania jest jedno z pawilonem orła w tle. Chcieliśmy tu stworzyć wiosenną, „poszerzoną” wersję tego samego ujęcia sprzed kilku lat.