Ewę znam od jakiegoś czasu. Nasze dzieci razem chodziły do jednego przedszkola leśnego. W dni, gdy bywała piękna pogoda często zabierałam (i nadal zabieram) odwożąc dzieciaki aparat. Żal mi po prostu nie wykorzystać tego pięknego światła jakie przedziera się przez prześwitujące przez liście.

I tak zdarzało się, że Ewa i Julianka często pojawiały się na moich ujęciach. Postanowiłyśmy spotkać się po raz kolejny nie już w przypadkowych okolicznościach przyrody, a w miejscu gdzie dziewczyny mieszkają. Na zdjęciach zostały również uwiecznione pupile dziewczyn: kot i pies.

Dziękuję, że miałam okazję spędzić ten czas razem z Wami.